Trwa projekt APTITUDE, w którym razem z innymi ekspertami tworzysz rozwiązania dla Europejskiego Portfela Tożsamości Cyfrowej. Należysz też do polskiego zespołu, który lideruje w pracy nad mobilnym dowodem rejestracyjnym pojazdu (mobile Vehicle Registration Certificate, mVRC). Jak wygląda Wasza praca na co dzień?
Anną Smoczyńska: Pracuję w projekcie jako analityk biznesowy i w ramach Work Package 5 (WP5) realizujemy pracę nad produktami, które musimy dostarczyć w ramach umowy grantowej w określonym czasie. Moim głównym zadaniem ostatnio było stworzenie dokumentu specyfikacji dla mobilnego dowodu rejestracyjnego pojazdu, który jest jednym z przypadków użycia europejskiego portfela testowanych w trakcie APTITUDE.
Przygotowanie dokumentu było procesem wieloetapowym.
AS: Musieliśmy przeanalizować europejskie regulacje, w tym przede wszystkim rozporządzenie eIDAS 2.0, istniejące standardy techniczne, a także rozwiązania stosowane przez partnerów z różnych krajów. Równolegle organizowaliśmy spotkania robocze i indywidualne konsultacje z przedstawicielami organizacji uczestniczących w projekcie, aby zbierać wymagania, uzgadniać założenia i wypracowywać wspólne podejście. Ważnym elementem prac było również identyfikowanie scenariuszy biznesowych, które powinien obsługiwać cyfrowy dowód rejestracyjny, takich jak wydanie dokumentu do portfela, prezentowanie go podczas kontroli czy delegowanie uprawnień do korzystania z pojazdu innej osobie. Następnie wszystkie ustalenia były przekładane na wymagania funkcjonalne, architekturę rozwiązania oraz szczegółowe założenia techniczne.
To obszerny dokument, który już na etapie tworzenia jest obarczony ryzykiem wielu zmiennych.
AS: Do tego powstaje dla pionierskich rozwiązań cyfrowych. Musimy uwzględnić potrzeby i perspektywy jedenastu krajów, które uczestniczą w obszarze prac WP5 i są na różnym etapie rozwoju europejskiego portfela. Niektóre z nich mają już dowody rejestracyjne pojazdu w swoich portfelach, więc korzystamy z ich doświadczenia i zastosowanych rozwiązań czy sprawdzonych funkcji. Z drugiej strony musimy brać pod uwagę także odbiorców tego dokumentu. Specyfikacja musi być więc napisana tak, żeby zawierała wszystkie techniczne aspekty tego rozwiązania, jak i uwzględniała to, że mogą z niej korzystać także osoby bez zaplecza technicznego, na przykład w kontekście biznesowym.
Jak wspomniałaś, jest to bardzo obszerna specyfikacja licząca ponad 220 stron. Zawiera nie tylko opis samego mobilnego dowodu rejestracyjnego pojazdu, ale również kontekst prawny, scenariusze biznesowe, role uczestników ekosystemu, wymagania funkcjonalne, szczegółowe założenia i wymagania techniczne dotyczące wydawania, przechowywania i prezentowania dokumentu w europejskim portfelu tożsamości, a także podsumowanie i końcowe wnioski. Podczas pracy nad nią pojawiło się wiele wyzwań. Jednym z największych było przełożenie złożonych wymagań regulacyjnych i technicznych na rozwiązania odpowiadające rzeczywistym potrzebom użytkowników. Dużo uwagi poświęciliśmy również temu, aby specyfikacja była jednocześnie szczegółowa i praktyczna, a opisywane scenariusze można było realistycznie przetestować w ramach pilotażu. Wymagało to wielu dyskusji, analiz i wspólnych ustaleń, jednak właśnie takie wyzwania sprawiają, że praca przy innowacyjnych projektach jest szczególnie rozwijająca i daje satysfakcję z tworzenia rozwiązań, które mogą wyznaczać kierunek rozwoju usług cyfrowych w Europie.
Jakie są etapy powstawania mobilnego dowodu rejestracyjnego pojazdu?
AS: Pierwszym etapem jest stworzenie scenariuszy użycia takiego dokumentu. Było bardzo dużo pomysłów na to, w jaki sposób mobilny dowód rejestracyjny pojazdu może być wykorzystywany i trzeba było się zastanowić, które z nich są tak naprawdę kluczowe. Wybrać te, które będą najbardziej pojemne i będą łączyć i pokrywać wiele funkcji. Jednym z ciekawszych przypadków użycia według mnie jest delegacja mVRC, czyli sytuacja, w której możesz swój dowód rejestracyjny udostępnić komuś do jego Europejskiego Portfela Tożsamości Cyfrowej, na przykład, gdy pożyczasz komuś samochód, przekazujesz tej osobie od razu mobilny dowód rejestracyjny, na określony czas. Jest to też dobre rozwiązanie dla firm leasingowych czy wypożyczalni aut, które w przyszłości usprawni i przyspieszy cały proces wypożyczania czy przekazywania pojazdów do użytku. Po selekcji funkcji, jakie będzie miał dokument, musimy zaprojektować przepływ procesu. Potem tworzymy techniczne dokumenty, które zawierają wszystkie te ustalenia.
Te dokumenty cały czas powstają.
AS: To bardzo ciekawy czas dla rozwiązań dla Europejskiego Portfela Tożsamości Cyfrowej. Bo z jednej strony jest to wyzwanie, że bazujemy na czymś, co nie ma jeszcze ostatecznego kształtu, ale z drugiej strony daje nam to wiele możliwości i konkretny wpływ na to, jak będzie on wyglądać. Największą wartością tego projektu jest komunikacja i współpraca pomiędzy zespołami, które biorą udział w projekcie. Zapytałaś mnie o etapy i myślę, że cała ta praca to jest po prostu ciągły proces. Polega na ciągłej wymianie spostrzeżeń, doświadczeń przy równoczesnej efektywnej pracy wytwórczej. Cyklicznie się spotykamy, cyklicznie dostajemy informację zwrotną od członków WP5, więc wciąż pracujemy na żywym organizmie, który cały czas się rozwija.
Taka praca wymaga dużej samodyscypliny i kontroli nad całym procesem. Tym bardziej, że Polska jest liderem prac nad mobilnym dowodem rejestracyjnym pojazdu.
AS: W projekcie uwzględniamy różnorodne wymagania wynikające z różnych obszarów biznesowych i technicznych, dlatego ta perspektywa z lotu ptaka lidera obszaru jest bardzo ważna. Dzięki temu, że jest to pilotaż, możemy wyłapać pewne ograniczenia już teraz i je pokonać. Jednym z nich jest to, że nie wszystkie kraje członkowskie biorą udział w projekcie. Musimy więc starać się, by rozwiązanie, które wypracujemy podczas pilotażu było generyczne, uniwersalne tak, żeby w przyszłości mogło z niego skorzystać jak najwięcej osób.
To taki prawdziwy twórczy proces, gdzie wyzwania stają się tymi czynnikami, które popychają do rozwoju.
AS: Pytania dotyczące wyzwań związanych z pracami w projekcie APTITUDE pojawiają się regularnie. Traktujemy je jednak nie jako przeszkody, lecz jako naturalny element procesu tworzenia i rozwoju rozwiązania. Zamiast koncentrować się na samych trudnościach, skupiamy się na wypracowywaniu skutecznych, często innowacyjnych rozwiązań, które odpowiadają na pojawiające się potrzeby. To właśnie takie wyzwania stają się impulsem do doskonalenia produktu i wprowadzania usprawnień, które przekładają się na jego większą wartość dla użytkowników. Ten proces jest dla mnie fascynujący i chcę o tym myśleć jako o czymś, co ostatecznie wpłynie na świetny efekt końcowy. Projekt APTITUDE daje nam możliwość współpracy z wieloma państwami członkowskimi Unii Europejskiej. Jako Polska i Centralny Ośrodek Informatyki możemy pokazać nasze kompetencje liderskie, co zdecydowanie umacnia naszą pozycję wśród liderów transformacji cyfrowej. Dla nas, jako członków zespołów, jest to ogromna przestrzeń do rozwoju w szerszym zakresie. Dla mnie osobiście nowym i zupełnie innym obszarem niż w projektach, w których dotychczas brałam udział, jest jego skala i uwzględnianie w codziennej pracy tak wielu perspektyw i potrzeb różnych organizacji czy też krajów. To wyjątkowy projekt, który zmienia nie tylko naszą perspektywę zawodową, ale także realnie wpłynie na przyszłość cyfrowej Europy.
Rozmawiała Izabela Jóźwik z Zespołu Promocji mObywatela