Jako Polska, podczas APTITUDE, testujemy trzy z czterech przypadków użycia tego cyfrowego narzędzia, które już wkrótce może ułatwić życie obywatelom UE. W trzecim z nich, czyli mobilnym dowodzie rejestracyjnym pojazdu (WP5), jesteśmy liderem, przewodzimy tym pracom. Jakie wnioski są dla Ciebie najważniejsze po spotkaniu w Berlinie?
Elżbieta Wójtowicz: To spotkanie upewniło nas, że idziemy w dobrym kierunku i mamy za sobą już całkiem sporo dobrej pracy, która przynosi realne efekty. Uświadomiło też, że przed nami wyzwanie w zakresie współpracy z innymi uczestnikami projektu APTITUDE. Skala tego przedsięwzięcia jest transgraniczna i bardzo duża. Pracujemy w międzynarodowym konsorcjum nad rozwiązaniami, które wkrótce mogą wejść do Europejskiego Portfela Tożsamości Cyfrowej. Narzędzia, z którego mogą w przyszłości skorzystać miliony osób w UE. Nasza praca nie zależy więc tylko od nas, ale od wielu osób z różnych krajów, także między innymi od zespołu WP2, który zajmuje się pracą nad zbudowaniem infrastruktury technicznej i czuwaniem, by całość była interoperacyjna.
W POTENTIALU dokumentacja i specyfikacja techniczna powstawały praktycznie symultanicznie z pracą i testowaniem rozwiązań do europejskiego portfela. A jak jest w APTITUDE?
EW: W APTITUDE rozwijamy to, co zostało wypracowane w poprzednich projektach pilotażowych, ale testujemy też nowe przypadki użycia europejskiego portfela. Cały czas dopracowujemy też specyfikację techniczną. Do tego kraje czy organizacje, które wcześniej nie przewodziły w pracach, teraz mają szansę rozwinąć kompetencje w tym zakresie, tak jak Polska, która w APTITUDE lideruje w pracach nad mobilnym dowodem rejestracyjnym pojazdu (WP5). Z mojej perspektywy nie ma lepszego projektu, podczas którego można się aż tyle nauczyć i jednocześnie współtworzyć pionierskie rozwiązania cyfrowe.
Wspomniałaś o tym, że w APTITUDE przewodzimy pracom nad mobilnym dowodem rejestracyjnym pojazdu (mVRC). To cyfrowy odpowiednik dokumentu, dzięki któremu w przyszłości, jeśli pojawi się on w europejskim portfelu, będzie można między innymi potwierdzić własność lub wynajem auta na terenie UE. Jak wygląda praca nad tego typu cyfrowym dokumentem?
EW: Zanim rozpocznie się praca typowo techniczna, konieczne jest zastanowienie się, co musi się w nim znaleźć. Jakie są wymagania i akty prawne, które regulują jego ramy. W wypadku mobilnego dowodu rejestracyjnego pojazdu jest to projekt Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie dokumentów rejestracyjnych pojazdów i danych rejestracyjnych pojazdów zapisanych w krajowych rejestrach pojazdów oraz uchylającej dyrektywę Rady 1999/37/WE. Ona określa między innymi, co jest obowiązkowym, a co opcjonalnym elementem tego dokumentu. Są też standardy ISO, na których się opieramy, między innymi w kontekście pracy nad interoperacyjnością. Wśród nich jest nowy standard ISO/IEC TS 7367-2:2026, który określa strukturę mobilnego certyfikatu pojazdu. Po pierwsze musimy ustalić więc na podstawie dokumentacji, wymagań i standardów, jakie elementy takiego dokumentu są obowiązkowe, a które z nich opcjonalne. Następnie uzgodnić to ze wszystkimi krajami, które biorą udział w pilotażu, w przypadku WP5 jest ich 11. Na podstawie wspólnych ustaleń stworzyć Rulebook. Zawiera on wszystkie zasady i ustalenia, jakie udało nam się wypracować, na przykład strukturę mVRC czy jego identyfikatory. Jego autorami w przypadku mobilnego dowodu rejestracyjnego pojazdu są członkowie WP5 APTITUDE, któremu przewodzimy, Matthias Schwan z Niemiec i Jan Willem Stekelenburg z Holandii.
W tym całym procesie powstawania cyfrowego dokumentu ważny jest też cykl jego trwania, począwszy od dodania go do Europejskiego Portfela Tożsamości Cyfrowej, przez sposób okazania i weryfikację, po aktualizację i możliwość unieważnienia czy usunięcia go z portfela.
EW: Ze względu na ograniczenia czasowe projektu nie będziemy w stanie przetestować wszystkich etapów cyklu życia dokumentu. Skupiamy się przede wszystkim na wydaniu dokumentu, prezentacji i jego weryfikacji przez strony ufające oraz delegacji, czyli udostępnieniu go osobie trzeciej. Gdy już ustalimy, co musi się znaleźć w dokumencie i mamy konkretne dane, czas na zaprojektowanie tych procesów, różnych scenariuszy użycia, które chcemy przetestować tak, by dokument działał bezproblemowo w różnych sytuacjach. Jadę z Polski do innego kraju UE i zatrzymuje mnie tamtejsza policja, okazuję swój mobilny dowód rejestracyjny pojazdu, a policjanci muszą go zweryfikować w odpowiedni i bezpieczny sposób; zamierzam wynająć auto, by swobodnie podróżować po Europie; chcę opłacić bilet za parking w Europejskim Portfelu Tożsamości Cyfrowej na dłuższy okres czasu – to wszystko są scenariusze użycia, które podczas takich testów musimy wziąć pod uwagę i które muszą być sprawdzone pod kątem interoperacyjności. Następnie planujemy fazę implementacji. Każdy kraj musi przygotować komponenty – a gdy one powstaną – czas na fazę testów, żeby sprawdzić, czy dane rozwiązanie działa. Jeśli nie działa, pracujemy nad jego modyfikacją.
Jeśli ten dokument wejdzie do europejskiego portfela, da jego użytkownikom także możliwość udostępniania go na przykład przez firmy leasingowe swoim klientom.
EW: Tak. W przypadku tej możliwości mieliśmy aż dwie koncepcje, które byłyby zgodne z rozporządzeniem eIDAS 2.0 i architekturą referencyjną. Długo rozmawialiśmy w ramach WP5 o tym, którą z nich wybrać. Z perspektywy biznesowej prostsza byłaby lepsza, a z punktu widzenia organów, które wydają taki dokument najlepsza byłaby opcja, w której cały system byłby jak najbardziej scentralizowany. Ten przykład pokazuje, że to praca, w której mamy bardzo dużo kompromisów i zmiennych. One sprawiają, że musimy w każdej chwili być gotowi na modyfikacje tego, co już wypracowaliśmy.
To podobnie jak przy pracy nad rozwojem mObywatela, gdzie też musimy pogodzić ze sobą wiele zmiennych. Czy doświadczenia, które zyskaliśmy przy tworzeniu i rozwijaniu mObywatela pomagają czy utrudniają w pracach nad Europejskim Portfelem Tożsamości Cyfrowej?
EW: Dzięki mObywatelowi mamy dużą bazę użytkowników i wspaniały zespół specjalistów, którzy mają nieocenione doświadczenie przy tworzeniu tego typu aplikacji, to na pewno pomaga. Z mojej perspektywy, biorąc pod uwagę zarówno skalę projektu APTITUDE, jak i jego międzynarodowy charakter, dużym wyzwaniem i kluczową kompetencją, która jest tu niezbędna, jest transparentna komunikacja. Słuchanie wzajemnych pomysłów, potrzeb w trakcie tworzenia rozwiązań przy jednoczesnym utrzymaniu wszystkiego w pewnych ramach tak, by potem było to realne do wdrożenia na produkcję. Istotnym faktem jest to, że mamy w zespole osoby, które brały udział we wcześniejszym projekcie pilotażowym POTENTIAL. To pozwala nam zachować spójność prac i kontynuować jego założenia. To tym bardziej ważne, że zespoły biorące udział w projekcie APTITUDE stanowią takie ciało doradcze dla Komisji Europejskiej i na bieżąco informują między innymi o tym, jakie działania są możliwe w ramach konkretnych aktów wykonawczych, a które z nich są nierealne.
Praca nad cyfrowymi rozwiązaniami w APTITUDE pokazuje, jak ważny w ich powstawaniu jest człowiek, zespół, współpraca i budowanie tych rozwiązań oparte na kontynuacji i osiągnięciach poprzednich projektów. Jak wygląda rola Polski jako lidera, który przewodzi w pracach nad mobilnym dowodem rejestracyjnym pojazdu w APTITUDE?
EW: Liderowanie ma bardzo duży wpływ na rozwój tego dokumentu. Po pierwsze to my jesteśmy odpowiedzialni za wyznaczenie kierunku tego rozwoju. Prowadzimy spotkania i warsztaty, podczas których nadajemy ton dyskusjom na temat tego, co ma być zrobione, a także proponujemy rozwiązania, jak to ma być zrobione. Oddajemy to ocenie innych uczestników. Musimy także odpowiadać na ich oczekiwania, potrzeby, informować na bieżąco co, kiedy się wydarzy. Nasza rola polega więc na planowaniu, rozdzielaniu i wspieraniu w pracy, na byciu dobrym przewodnikiem dla reszty uczestników tak, żeby ta praca przebiegała w miarę możliwości w spokojnych i sprzyjających dobremu rozwojowi produktu warunkach. Rolą lidera w tego typu projekcie jest nie tylko stworzenie dokumentacji technicznej, ale także motywowanie zespołów, instytucji, krajów do współpracy, wykorzystywanie potencjału, jaki płynie z ich zaangażowania. Naszym zadaniem jest również raportowanie stanu prac i wysyłanie sprawozdań do naszego francuskiego koordynatora projektu APTITUDE. Ostatecznie to na liderze spoczywa odpowiedzialność za wygląd końcowy produktu.
Co jest dla Ciebie największym wyzwaniem podczas liderowania w pracach nad mobilnym dowodem rejestracyjnym w projekcie APTITUDE?
EW: Wymagania techniczne i duża zmienność w zakresie aktów implementacyjnych są sporym wyzwaniem, stąd też istotne jest silne wsparcie naszej organizacji oraz doświadczony i niezawodny zespół projektowy. Dokumentacją techniczną zajmują się Tomek Sikorski, architekt biznesowy i Ania Smoczyńska, starsza analityczka biznesowa, dzięki czemu mogę być pewna, że w tej kwestii wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Oprócz aspektów technicznych, bardzo ważna jest komunikacja, o której już wspomniałam. Niwelowanie nieporozumień, które mogłyby spowolnić pracę i zakłócić zrozumienie specyfikacji produktu przez zespoły wytwórcze, a także dostrzeganie subtelności komunikacyjnych i rozumienie różnic kulturowych. One mają ogromne znaczenie w kontekście partnerskiej współpracy i jej wysokiej jakości. Niektóre kraje lubią bezpośredniość w komunikacji, a inne docenią lekki dystans – warto mieć to na uwadze. Myślę, że to jest ważne dla mnie, by nie zapominać, że w tego typu projektach – na wielką skalę – niezbędne jest wzajemne zrozumienie, bo przecież decyzje podejmujemy wspólnie. W WP5 o tę współpracę, partnerstwo i wzajemne zrozumienie staramy się dbać na co dzień. To między innymi dzięki nim wkrótce możemy zyskać produkt, który w przyszłości będzie służył milionom osób w wielu krajach UE.
Rozmawiała: Izabela Jóźwik z Zespołu Promocji mObywatela